Filip Pieczonka zagra w II rundzie. W Szczecinie wygrał trzeci mecz z rzędu

Filip Pieczonka zagra w II rundzie. W Szczecinie wygrał trzeci mecz z rzędu

FOT. Urząd Miasta Szczecin

Na korcie numer 2 szybko zabrakło wolnych miejsc, a spotkanie trwało niemal trzy godziny. Filip Pieczonka przegrywał z Tiago Pereirą, lecz odwrócił losy meczu i przy pełnych trybunach zwyciężył 5:7, 6:4, 7:5. Dla 22-letniego Polaka był to już trzeci wygrany mecz w Szczecinie w ciągu trzech dni.

Pieczonka awansował tym samym do II rundy Invest in Szczecin Open, choć turniej główny rozpoczął dopiero po przejściu kwalifikacji. Wcześniej pokonał Carlosa Sancheza Jovera 7:5, 6:3 oraz Nikitę Mashtakova 6:3, 6:2. Oba spotkania wygrał bez straty seta.

  • Rywal był wyżej notowany, a pierwszy set uciekł Polakowi
  • Decydujący set rozstrzygnął się w samej końcówce
  • Z kwalifikacji do najlepszej szesnastki turnieju

Rywal był wyżej notowany, a pierwszy set uciekł Polakowi

Po drugiej stronie siatki stanął Tiago Pereira, sklasyfikowany około 800 miejsc wyżej od Pieczonki. Portugalczyk także przebił się przez eliminacje, ale w obu wcześniejszych meczach potrzebował trzech setów.

Początek spotkania nie ułożył się po myśli Polaka. Stracił podanie już w pierwszym gemie, a później długo szukał sposobu na przełamanie rywala. Udało się dopiero przy piątym break poincie, gdy Pieczonka doprowadził do remisu 5:5. Końcówka należała jednak do Pereiry, który wygrał pierwszą partię 7:5.

Polak nie zmienił jednak planu na mecz. Nadal grał agresywnie, dobrze wykorzystywał serwis i coraz częściej przejmował inicjatywę w wymianach. Drugiego seta rozstrzygnął na swoją korzyść po 56 minutach, zwyciężając 6:4.

Z Tiago znamy się od dziesięciu lat i jesteśmy bardzo dobrymi kolegami, a z takimi osobami zawsze gra się ciężko.

Pieczonka podkreślał, że musiał dostosować się do ofensywnego stylu Pereiry. Wcześniejsi rywale grali bardziej defensywnie, natomiast Portugalczyk od początku szukał mocnych, zdecydowanych uderzeń.

Decydujący set rozstrzygnął się w samej końcówce

Trzecia partia długo pozostawała wyrównana. Zawodnicy szli punkt za punkt, a o wyniku decydowały pojedyncze akcje. Przy głośnym dopingu zapełnionych trybun więcej spokoju zachował Pieczonka.

W końcowych gemach Polak przechylił rywalizację na swoją stronę i zamknął mecz wynikiem 7:5. Po blisko trzech godzinach gry awansował do najlepszej szesnastki turnieju. Dla kibiców oznacza to, że jego występ w Invest in Szczecin Open będzie miał ciąg dalszy, a każdy kolejny mecz może być dla niego jeszcze trudniejszym sprawdzianem.

Na bocznym korcie jest bardziej kameralnie, ale widok każdego zajętego krzesełka daje ogromnego kopa.

Pieczonka przyznał, że w trzecim secie zaczynało brakować mu sił. Wsparcie publiczności pomagało mu jednak utrzymać koncentrację i przetrwać trudniejsze fragmenty spotkania.

Z kwalifikacji do najlepszej szesnastki turnieju

Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju głównego Polak potrzebował dzikiej karty od organizatorów, aby wystąpić w eliminacjach. Trzy zwycięstwa później znalazł się w II rundzie, pokonując po drodze zawodników wyżej notowanych albo wskazywanych jako faworyci.

Pieczonka przyjechał do Szczecina przede wszystkim jako 87. deblista świata. Wyniki w singlu pokazują jednak, że jego możliwości w tej konkurencji są znacznie większe, niż mogłaby sugerować sama pozycja w światowym rankingu.

na podstawie: Urząd Miasta w Szczecinie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Szczecin). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji