[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:2 w 27. kolejce

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:2 w 27. kolejce

Pogoń Szczecin przegrała u siebie z Legią Warszawa 0:2 w meczu 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera długo było nerwowo i dość szarpanie, ale to goście byli konkretniejsi. Dwa trafienia Milety Rajovicia wystarczyły, by warszawianie wywieźli ze Szczecina pełną pulę, a gospodarze znów zostali z poczuciem, że sama przewaga w posiadaniu piłki nie wystarcza.

Rajović wykorzystał chwile, których Pogoń nie miała

To był mecz sąsiadów z dolnej części tabeli, bo przed pierwszym gwizdkiem Pogoń miała 34 punkty i 14. miejsce, a Legia była tuż za nią, z 33 punktami na koncie. Stawka była więc spora, ale od początku bardziej odważnie i pewnie wyglądała Legia. Gospodarze mieli piłkę częściej, rozgrywali dłuższe fragmenty na połowie rywala, tylko że z tego niewiele wynikało.

Pogoń, osłabiona brakiem kontuzjowanego Jose Pozo, długo nie potrafiła złapać rytmu. Brakowało płynności, brakowało szybszej decyzji, a przede wszystkim brakowało ostatniego podania. Sam Greenwood próbował wpisać się w ofensywę efektownym strzałem z dystansu, ale poza tym było go na boisku niewiele. To była jedna z tych prób, które wyglądają dobrze w statystykach i na powtórce, ale nie zmieniają obrazu meczu.

Legia cierpliwie czekała na swoją szansę i doczekała się jej w 32. minucie. Mileta Rajović znalazł miejsce w polu karnym i dał gościom prowadzenie. Duńczyk był tego dnia najgroźniejszą postacią na boisku, a jego współpraca z Rafałem Adamskim robiła różnicę w momentach, gdy Pogoń wyglądała na spóźnioną o pół kroku. Dla napastnika Legii to był zarazem moment przełamania i sygnał, że potrafi być skuteczny wtedy, gdy zespół najbardziej tego potrzebuje.

Do przerwy zrobiło się 0:1 i w Szczecinie można było mieć nadzieję, że po zmianie stron gospodarze ruszą mocniej. Tyle że Legia nie zamierzała czekać na rozwój wydarzeń.

Drugi cios szybko odebrał Pogoni oddech

Tuż po wznowieniu gry Rajović trafił po raz drugi i praktycznie zamknął ten mecz. W 47. minucie Pogoń dostała cios, po którym trudno było już wrócić do poważnej walki o punkty. Gospodarze próbowali odpowiedzieć zmianami, jeszcze przed godziną gry na murawie pojawili się świeżsi zawodnicy, ale obraz spotkania nie ulegał większej zmianie.

Pogoń miała więcej piłki, bo 58 procent posiadania to wynik, który sam w sobie wygląda nieźle. Problem w tym, że za tym nie szła jakość pod bramką. Statystyka strzałów celnych mówiła wszystko: 1 do 6. I właśnie to najlepiej pokazuje, dlaczego na stadionie przy Twardowskiego zrobiło się po tym meczu tak gorzko. U gospodarzy było sporo ruchu, trochę walki, kilka rzutów rożnych, ale mało realnego zagrożenia. Legia była za to chłodna, uporządkowana i skuteczna.

W końcówce emocje przeniosły się bardziej na kartki niż na sytuacje bramkowe. Żółte napomnienie obejrzał między innymi K. Urbański, a w doliczonym czasie gry nerwy udzieliły się także zawodnikom Pogoni. To był już bardziej obraz frustracji niż desperackiej pogoni za wynikiem.

Legia wyjeżdża ze Szczecina z bardzo cennym zwycięstwem, a Rajović ma za sobą wieczór, który może dodać mu pewności. Dla Pogoni to z kolei kolejny sygnał, że bez większej precyzji i lepszego pomysłu w ataku nawet przewaga w posiadaniu piłki nie daje niczego pewnego. Teraz szczecinianie będą chcieli szybko zareagować, bo już w kolejnym ligowym meczu czeka ich wyjazd do Gliwic .

Pogoń SzczecinStatystykaLegia Warszawa
0Gole2
58%Posiadanie42%
1Strzały celne6
6Strzały niecelne3
14Strzały łącznie10
7Strzały zablokowane1
5Strzały w polu karnym10
9Strzały spoza pola0
4Rzuty rożne3
9Faule11
6Spalone2
2Żółte kartki1
4Interwencje bramkarza1
452Liczba podań316
362Podania celne234
80%Skuteczność podań74%